wtorek, 24 czerwca 2014

Londyn!

Jak fani facebookowi już wiedzą, jakiś czas temu byłam w Londynie. Zdecydowałam się na zwiedzenie stolicy, bo stwierdziłam, ze trochę głupio być w Anglii rok, a z Londynu widzieć jedynie metro - głownie linię Waterloo& City, którą jeździłam prawie za każdym razem :)

Pojechałam na jeden dzień - jazda pociągiem w jedną stronę trwa około 2,5 godziny ( za bilety w obie strony zapłaciłam około 23 funtów, gdybym decydowała się na nocleg wyprawa zdrożałaby minimum dwukrotnie). Żeby jak najwięcej czasu spędzić w tym sławnym mieście wyruszyłam o 7 rano - na miejscu byłam około 9.30. Powrót zaplanowałam na 20.20. Dzień zakończyłam w szkole około 22.45.


Tutaj mapka części mojej trasy



Zaczęłam od Tower of London - naczytałam się, że by komfortowo zwiedzić zabytek najlepiej jest tam być przed południem. Potwierdzam ( nie mam co prawda porównania z późniejszymi godzinami), ale w momencie gdy zwiedzałam nie było wielkich tłumów. Do głównej atrakcji czyli klejnotów i koron dostałam się bezproblemowo i bezkolejkowo. Całe Tower jest mniejsze niż sądziłam, ale na pewno warto tam pójść.





Tutaj znajduje się najsławniejsza z koleckcji - czyli klejnoty koronacyjne



Zdjęcie troche niefortunne, bo pod spodem coś nieczynne, ale cała wystawa zachęcała by dotknąć, sprawdzić, poczuć historię :)

Tutaj można było sprawdzić jak czuł się - czyli co widział i słyszał średniowieczny rycerz


W Tower istnieje stado kruków (jest ich 7) powstała nawet legenda, mówiąca że jeśli  kruki odlecą to upadnie Królestwo Wielkiej Brytanii (oczywiście pióra są odpowiednio przyciete, by nie dopuscic tej możliwosci)





Po Tower of London, skierowałam się w stronę Borough Market (największy i najbardziej znany rynek z owocami, oliwami, salami, rybami, mięsem, słodyczami, gotowymi daniami i generalne z wszystkim czego dusza zapragnie. ) Przeszłam po drodze po Tower Bridge (nie byłam w stanie dojrzeć miejsca, w którym most dzieli sie i podnosi by przepuścić największe statki). 









Nawet nie wyobrażacie sobie jaki miałam problem z wyborem sernika! 







Tutaj sernik, na który koniec końców sie zdecydowałam - toffi z orzechami pekan :) Pyszny!
Miejscem, o którym nie  mogłam zapomnieć był Globe Theathre - miejsce wystawiania sztuk szekspirowskich. Jeśli mam być szczera budynek mnie odrobinę zawiódł (byłam świadoma, że był mocno odnawiany ze względu na zniszczenia, w tym pożar, ale dopiero później doczytałam, ze tak naprawdę budynek był rozebrany całkowicie i oddany dopiero w 1997)







Potem wystarczyło jedynie przespacerować się Milenium Bridge by dotrzeć do St Paul's Cathedral, chyba jednego z najpiękniejszych kościołów w Londynie. W środku katedry jest zakaz robienia zdjęć. A wstęp kosztuje około 15 funtów (ceny podobne jak w Tower of London). Katedra z zewnątrz jest przepiękna i zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, jednak uważam, że wiele mniej znanych kosciołów w innych miastach i krajach mają o wiele ładniejsze wnętrza, 






Zdjęcie, jeszcze z przedsionka.



Później, już troche zmęczona, ruszyłam metrem by dotrzeć do Science Museum, ale oczywiscie druga linia metra, którą miałam podjechać do muzeum nie działała. Mogłam wybrać autobus, jednak ułyszałam, ze jesli pójdę pieszo to zjamie mi to tylko 15 minut i jest to przepiękny spacer (nie szłam całej drogi od katedry - najpierw dojechałam do Notting Hill Gate) okaząło sie, że droga i owszem ładna, ale zajecła mi zdecydowanie wiecej niz 15 minut. 

Samo Science Museum jest darmowe (poza kinem). Składa się z wystawy głównej i trzech pięter. Poświęconym umysłowi, przyszłości i środowisku. Wszystkie eksponaty w tej części są interaktywne. Zdecydowanie polecam wszystkim bez względu na wiek.

Jeszcze kilka zdjęć z dzielnicy Kensington - bardzo bogata część Londynu, gdzie znajduje się większość ambasad.





A tu już Science Museum:





Później przespacerowałam się by dotrzeć do Buckingham Palace.




Buckingham Palace:








 Później skierowałam się w stronę St James' Park w stronę Westminster Abbey - opactwa Westminster.



Niestety opactwo otwarte jest tylko do godziny 15. Ja dotarłam tam trochę później wiec podziwiałam jedynie z zewnątrz.










Jeszcze rzut oka na Big Bena i Parlament

W tle London Eye


Następne ujecie Big Bena
 Jako że nie zwiedzałam Westminster od środka, zostało mi trochę czasu do pociągu powrotnego, a będąc w Londynie grzechem byłoby siedzieć na dworcu. Więc jako ogromna fanka Sherlocka, zarówno książek sir Artura Conan Doyla jak i adaptacji telewizyjnych, szybko sprawdziłam w przewodniku jak dotrzeć do Baker Street 221B (adres mieszkania Sherlocka Holmesa i obecnie również adres muzeum poświęconemu detektywowi.)


Będąc już na dworcu i czekając na pociąg zobaczyłam Supermana (nie mam pojęcia czy było to związane z jakąś akcją/reklamą) Więc nawet samo zakończenie dnia było wesołe!


I tak oto zwiedzałam Londyn :)
Pozdrawiam,
Weronika